poniedziałek, 8 listopada 2021

Na granicy

Zajęła mi się głowa ludźmi

Bo była zbyt długo wolna

Kiedyś patrzę do środka

A tam małe dziecko płacze

Matka mu leży

To mumia nie matka

A młody mężczyzna z szarą komórką

Jak jego twarz

Próbuje wyglądać jak terrorysta

Oddaj mi myśli krzyczę do wewnątrz

Oddam mówi do szarej cynicznie

Za okup z ciepłej zupy

Starych kurtek i suchych butów

Po co ma te nogi

Co go do mojej głowy przyniosły

Myśli chyba stopami skoro tu przyszedł

Ma je pomarszczone jak mózg

Od brodzenia w kaskadach przemówień

Co mlekiem i miodem płyną

Z serca mojej Ojczyzny

Na tych co za swoje pieniądze

Męczą po lasach swoje dzieci

Wylewamy zdrój miłosierdzia swego

W ojczystych puszczach

Puszczach pustych

Jak obietnice raju na ziemi

Brodzą ludzie po kostki w mojej głowie

Mlaskają błotem, którym ich obrzucam

Ustalam im granice i wzmacniam zasiekami

By nie zobaczyli bagna mojej duszy

Niewinnej i czystej jak spirytus

Sanctus

Bo święta rzecz to Ojczyzna

A oni ją zdradzili

I zajęli mi głowę ci ludzie

I namawiają bym i ja zdradziła

Swoją