poniedziałek, 8 listopada 2021

Na granicy

Zajęła mi się głowa ludźmi

Bo była zbyt długo wolna

Kiedyś patrzę do środka

A tam małe dziecko płacze

Matka mu leży

To mumia nie matka

A młody mężczyzna z szarą komórką

Jak jego twarz

Próbuje wyglądać jak terrorysta

Oddaj mi myśli krzyczę do wewnątrz

Oddam mówi do szarej cynicznie

Za okup z ciepłej zupy

Starych kurtek i suchych butów

Po co ma te nogi

Co go do mojej głowy przyniosły

Myśli chyba stopami skoro tu przyszedł

Ma je pomarszczone jak mózg

Od brodzenia w kaskadach przemówień

Co mlekiem i miodem płyną

Z serca mojej Ojczyzny

Na tych co za swoje pieniądze

Męczą po lasach swoje dzieci

Wylewamy zdrój miłosierdzia swego

W ojczystych puszczach

Puszczach pustych

Jak obietnice raju na ziemi

Brodzą ludzie po kostki w mojej głowie

Mlaskają błotem, którym ich obrzucam

Ustalam im granice i wzmacniam zasiekami

By nie zobaczyli bagna mojej duszy

Niewinnej i czystej jak spirytus

Sanctus

Bo święta rzecz to Ojczyzna

A oni ją zdradzili

I zajęli mi głowę ci ludzie

I namawiają bym i ja zdradziła

Swoją

piątek, 1 października 2021

Jestem jakaś nieswoja



To nie nasza wina, że nie możemy nakarmić głodnego, ani napoić spragnionego.



My się go boimy.

Pierwsza godzina: nie znajdziemy tylu talerzy i kubków w domu.

Druga godzina: ktoś nas zapyta: A kogo ty tu nam wpuszczasz?

Trzecia godzina: obcy jest zły. Bardzo zły. Jak się zbudzi to nas zje.

Na palcach chodzimy.

W lesie.



Obcy przychodzą, żeby nas bolało.

Prowokują nas tymi dziećmi. Siedzą te dzieci na ziemi.

Nasze tak nie siadają.

W lesie.



Dyktator nimi włada jak szablą. Uderza w nas płazem.

Co my możemy zrobić? Nie rozdzielimy przecież rodzin.

Dziecko nie przeżyje samo.

W lesie.



To już przekracza wszelkie granice!

Po co nam obcy? Mamy swoich na głowie.

Swoi są legalni.

W lesie.



Czujemy się z obcymi po prostu nieswojo.

To taki wyjątkowy stan.

Jeno wyjmij mi to z oczu. Zejdź.

W lesie.

Lachy na strachy



Z lasu w bajkach wychodzą strachy.

Kłapie wilk kapturki naiwniaczek

Nimfy mlaskają bagnem na dziarskich zalotników

Baba Jaga piecze dzieci w pieczarach



Nie patrz na las.

Tam są grzyby, które trują



Zamaluj las bezmyślnymi zwojami linii

Rysuj ostro i gęsto

Niech go nie widzą dobrzy sąsiedzi

Żeby się nie bali

Strachów z lasu



Otocz las pasem ciszy

O ziemiankach

Kopanych podobnie jak grób

Tylko bez krzyża



Tak już bywało

Ludzie mieszkali w lesie

Bo strachy były na zewnątrz.

czwartek, 15 kwietnia 2021

Na zdjęcie Kasi Joli

siedział szpak na drutach, 
jak dźwięku "mi" nuta
pióra miał nie swoje
od wiosny pożyczone
na nich piegi słońce 
wywabia jak białe zające

piątek, 8 stycznia 2021

Refleksja pandemiczna


A co jeśli nasze ciałopogrzebanie już nastąpiło?

Pochowani w domach jak grobowce rodzinne

Przechodzimy czyściec odkażania

Nasze usta odwykły od myśli

Palce stały się naszymi synapsami

Naszym kontaktem ze światem

Zarządza kamera zamiast oka

Nasza krew czeka na zbawienie

zapisane w sekwencjach zabójczych dla wirusa

A potem nastąpi Zonlinewstanie

Jak będzie wyglądał nasz Raj?


grudzień 2020