Zajęła mi się głowa ludźmi
Bo była zbyt długo wolna
Kiedyś patrzę do środka
A tam małe dziecko płacze
Matka mu leży
To mumia nie matka
A młody mężczyzna z szarą komórką
Jak jego twarz
Próbuje wyglądać jak terrorysta
Oddaj mi myśli krzyczę do wewnątrz
Oddam mówi do szarej cynicznie
Za okup z ciepłej zupy
Starych kurtek i suchych butów
Po co ma te nogi
Co go do mojej głowy przyniosły
Myśli chyba stopami skoro tu przyszedł
Ma je pomarszczone jak mózg
Od brodzenia w kaskadach przemówień
Co mlekiem i miodem płyną
Z serca mojej Ojczyzny
Na tych co za swoje pieniądze
Męczą po lasach swoje dzieci
Wylewamy zdrój miłosierdzia swego
W ojczystych puszczach
Puszczach pustych
Jak obietnice raju na ziemi
Brodzą ludzie po kostki w mojej głowie
Mlaskają błotem, którym ich obrzucam
Ustalam im granice i wzmacniam zasiekami
By nie zobaczyli bagna mojej duszy
Niewinnej i czystej jak spirytus
Sanctus
Bo święta rzecz to Ojczyzna
A oni ją zdradzili
I zajęli mi głowę ci ludzie
I namawiają bym i ja zdradziła
Swoją
