sobota, 8 kwietnia 2023

Całun

 Spotykam się codziennie ze zmarłymi

Dotykam ich myśli delikatnie oczyma

Sunąc po czarnych ułożonych przez nich

Literach na gładkim kawałku papieru


Czerpię radość z obcowania z ich stołem

Kubkiem w maskonury – świadków wojaży

opowiadanych mi przez pamięć zachowującą nawet

Śmiech, którym nieboszczyk zanosił się wtedy


Ich doświadczenie krąży w moich żyłach

Wyssałam je z mlekiem, do ostatniej boleści

Noszę się prosto, zakazują mi się garbić

A brzemię moje słodkogorzkie jest


I w sumie najbezpieczniej czuję się,

Kiedy nie ma przy mnie żywych.

Mogę wtedy czytać księgi umarłych,

Ich całuny, one szczęśliwie mają epilog,


A życie wydaje się takie bezkresne

Jak bez dna, nie sięgam w każdym razie 

do jego sedna i to mnie straszy.

Dobrze, że posłali mi całun na życie.