piątek, 1 października 2021

Jestem jakaś nieswoja



To nie nasza wina, że nie możemy nakarmić głodnego, ani napoić spragnionego.



My się go boimy.

Pierwsza godzina: nie znajdziemy tylu talerzy i kubków w domu.

Druga godzina: ktoś nas zapyta: A kogo ty tu nam wpuszczasz?

Trzecia godzina: obcy jest zły. Bardzo zły. Jak się zbudzi to nas zje.

Na palcach chodzimy.

W lesie.



Obcy przychodzą, żeby nas bolało.

Prowokują nas tymi dziećmi. Siedzą te dzieci na ziemi.

Nasze tak nie siadają.

W lesie.



Dyktator nimi włada jak szablą. Uderza w nas płazem.

Co my możemy zrobić? Nie rozdzielimy przecież rodzin.

Dziecko nie przeżyje samo.

W lesie.



To już przekracza wszelkie granice!

Po co nam obcy? Mamy swoich na głowie.

Swoi są legalni.

W lesie.



Czujemy się z obcymi po prostu nieswojo.

To taki wyjątkowy stan.

Jeno wyjmij mi to z oczu. Zejdź.

W lesie.

Brak komentarzy: