Rano muszę ubrać się znów
W głos, światło i chęć świata
Sen jest jak lejek mrówkolwa
Wspinam się po stopniach alarmu
I opadam podcięta strugą piasku
Drapieżnie sypanego pod powieki
Poczekaj, jestem taka zasypana
Coś narzucę sobie, żeby
przeżyć
MYŚLI NIEPOUKŁADANE
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz