Pożegnania mi nie służą.
Między tym, co będzie, a tym co jest znajduje się coś trudnego do zbycia milczeniem.
To wszystko, co słyszę. To, co mówią moi znajomi, z którymi dzieliłam i dobre i złe w pracy. Jak dać sobie szansę wolnego wyboru, nie naruszając niczyjego bezpieczeństwa?
Nie mam na to recepty. Czuję, że swoim wyborem plączę cudze losy. Daję szansę, ale innym ją zabieram. Daję narzędzie, ale wiedza idzie ze mną. A choć staram się, aby było łatwo rozsupłać to co po mnie zostawię, wiem, że nie zaplanuję za nikogo życia.
Mam jednak szczęście - trafiło mi się pracować z najlepszym zespołem jaki dotychczas spotkałam. Non omnis moriar, chciałoby się rzec :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz