wtorek, 20 listopada 2012

Poczucie


Ile razy poczułam, że żyję na dnie? A ile razy dlatego, że chmury układały się w drobny rzucik zmarszczonego jeziora nad moją głową? Ocean, w którym żyję, który daje mi oddychać i trzyma przy ziemi, pozwala o sobie zapomnieć. Nie przytłacza, nie ogranicza, choć piętrzy się nade mną niebieskim bezmiarem. Lubię myśleć o tym, że nie pozwala mi ulecieć i zniknąć. Życie na dnie z tej perspektywy wydaje się dobre, stabilne i znajome, rzadko zaskakuje, bujanie w obłokach jest tylko chwilowym kaprysem, artystą się bywa.

1 komentarz:

Aneta pisze...

No tak!!! Oczywiście! Z tej perspektywy nigdy nie spojrzałam, dziękuję! :)