Wpuściłam wojnę do domu.
Miała dwie zakładniczki ze sobą -
Nie czuły głodu ani strachu.
Spały w ubraniach,
Na plecakach wypełnionych kawałkami
Rozbitego życiorysu.
Wojna tego właśnie od nich oczekiwała.
Krzywiła się na ich śmiech
Odbijający się echem
W cudownej dolinie,
Która ośmieliła je,
by czuły się turystkami.
W snach wracały do domu.
Ze strachu przed letargiem
Piły kawę i głaskały koty.
Przyglądały się życiu
Paciorkami zamiast oczu.
Dałam im pusty pokój i pozór siły
Złudę pewności
Wojna ma też spokój,
Bo nie mogę zdecydować się
Jak ją zabić:
Czy wolno, by się męczyła za karę
Czy niesprawiedliwie, bo humanitarnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz